środa, 7 sierpnia 2013

Ludzie

"Nic tak serca nie studzi, jak poznawanie ludzi" Jan Izydor Sztaudynger.

Nie ukrywam, że tęsknię. Zostawiłam w Polsce koleżanki, z którymi znam się od wielu lat i które są dla mnie inspiracją. Zostawiłam w Polsce rodzinę, rodzeństwo i cudne małe dzieciaczki, które dopiero się porodziły... Jestem tu już prawie dwa miesiące, staram się dbać o to, żeby nasze relacje były takie jak kiedyś, piszę, dzwonię co jakiś czas, daję znać, że pamiętam i że tęsknię. Ale taki daleki wyjazd nie ułatwia relacji z ludżmi. Pomimo tego, iż wiem, że tam gdzieś po drugiej stronie oceanu są ludzie, którzy mnie kochają, to odległość robi swoje. Nie zadzwonię przecież do koleżanki, że upolowałam na promocji bluzkę, dokładnie taką o jakiej zawsze marzyłyśmy obie, bo przecież ona już śpi, u niej minęła północ. Nie zadzwonię do mamy i nie pochwalę się, że udała mi się wreszcie szarlotka i że tym razem nie przypiekłam za mocno jabłek... przecież mama już zasnęła...
 A wczoraj wieczorem, kiedy przeszłam do kolejnego etapu rozmowy kwalifikacyjnej i chciałam pochwalić się tym, którzy wiedziałam, że będą cieszyć się razem ze mną ... nie mogłam.
Szukam więc nowych znajomych, tu, blisko mnie, z którymi będę mogła podzielić się tym, co przeżywam w danej chwili z nadzieją, że mnie pokochają i zaakceptują...


10 komentarzy:

  1. Oj smutno sie zrobiło ale mam nadzieje ze to chwilowe.. Wiem o czy mówisz choć mnie pewnie nie ograniczają różnice czasowe ale po kilku latach coś sie jakoś tak ochladza.. Jest ciagle pięknie gdy sie widzimy ale gdy wracamy do swoich światów nie szukamy aż tak intensywnego kontaktu jak na początku Dlaczego? Hmmm może dlatego ze już nie wiem co sie mojej przyjaciółce TERAZ podoba w sklepie, o jakich drobiazgach marzy i co ugotowala no i ze nie moge spróbować .. Ale jest coś innego bo Ci ludzie ciagle sa w Twoim życiu tylko inaczej , mniej intensywniej ale tak samo znacząco . Powodzenia w szukaniu nowych bratnich dusz! Mad_zia

    OdpowiedzUsuń
  2. Z czasem tęsknota będzie mniejsza, z czasem się okaże, kto jest prawdziwym przyjacielem...komu zależy na kontakcie... niestety wiele związków nie wytrzymuje...ktoś dziś bliski...jutro już całkiem obcy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie Kasiu,taka odległość weryfikuje wszystko....ściskam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami zbudowanie nowego domu w nowym miejscu udaje się dopiero po latach a czasami wcale. Ja opuściłam rodzinne strony 12 lat temu i wciąż czuję się obco. Wzruszył mnie ten wpis bo sama wciąż z łezką w oku rozpamiętuję swoje poprzednie życie. Oby udało się zbudować następne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Magdo-witaj.Nie mam Twoich doświadczeń choć tęsknoty przeróżne i mnie są znane.Budujesz dom w nowym miejscu ale ze "starą" ekipą a to najważniejsze.Nie jesteś sama,masz oparcie w mężu i towarzystwo kochanego zwierzaka.To,że nie możesz zadzwonić do mamy czy koleżanki zaraz ,natychmiast to tylko niedogodności.Tak myślę,ze jest w Tobie duża ciekawość nowego miejsca a przede wszystkim otwartość.Ludzie są wszędzie,może trochę inni i niektóre rzeczy robią inaczej ale możesz ich poznac i polubić -wierzę w to.Czekam zatem na "Twoją" Amerykę bo to zawsze ciekawa relacja z pierwszej ręki.mocno ściskam ,kota też.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zyje juz w tym kraju ponad 20 lat.... bywalo roznie. Tesknota za krajem, za znajomymi, za ukochanymi miejscami byla ogromna. Teraz, po tylu latach juz nie... jasne ze zatesknie ale tutaj jest rodzina i ten kraj jest teraz moim domem. Zycze Ci powodzenia i zebys zbudowala swoje zycie jak najlepiej na tej obcej ziemi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostaję u Ciebie i z ciekawością będę śledzić oba blogi, trzymając kciuki:) Wiem, że życie na obczyźnie nie jest łatwe, pamiętam swoją tęsknotę za Polską, będąc na stypendium tylko w Berlinie...;) Ale pamiętam tez, ze poznałam tam fajnych ludzi, ze po jakimś czasie poznałam dobrze miasto i taką świadomość, ze mogłabym kiedyś, za jakiś czas poczuć się, jak u siebie. Trzymaj się ciepło! Pozdrawiam serdecznie z Warszawy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czas, czas...on wszystko weryfikuje...Tęsknota za miejscem urodzenia, miejscem dorastania, miejscem gdzie dom rodzinny, zawsze jest i chyba będzie...
    Potrzeba miesięcy żeby przywyknąć, oswoić się z nowym krajem.
    Będzie dobrze kochana!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy post :)

    Zapraszam również do siebie: http://scritto-con-la-pasta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń